1Przewodnikowi chóru Gitejczyków, pieśń Korachidów.2Jak wdzięczne są Twoje przybytki, WIEKUISTY Zastępów.3Tęskni i rwie się moja dusza do tych przedsionków WIEKUISTEGO; moje serce i ma cielesna natura unoszą się do żywego Boga.4Jak wróbel, który odnalazł dom oraz jaskółka swe gniazdo, w którym zostawiła pisklęta - tak są dla nas Twoje ołtarze, WIEKUISTY Zastępów, Królu i mój Boże.5Szczęśliwi mieszkańcy Twego domu, będą Cię chwalić na wieki. Sela.6Szczęśliwy człowiek, którego siła jest w Tobie, a Twoje drogi w ich sercu.7Ci, którzy pielgrzymując przez dolinę morw, czynią ją źródłem, bo okrywa ją deszcz błogosławieństwa.8Idą od trudu do trudu, aż ukażą się Bogu na Cyonie.9WIEKUISTY, Boże Zastępów, wysłuchaj moją modlitwę; o Boże, usłysz Jakóba. Sela.10Spójrz Boże na naszą tarczę; wejrzyj na oblicze Twojego pomazańca.11Przecież dzień w Twoich przedsionkach lepszy jest od tysiąca; wolę stać w progu domu mojego Boga, niż mieszkać w namiotach bezprawia.12Bo WIEKUISTY, Bóg prawdziwy jest słońcem i tarczą; WIEKUISTY daje łaskę i chwałę, nie odmawia dobrodziejstwa tym, co chodzą w nieskazitelności.13WIEKUISTY Zastępów, szczęśliwy ten człowiek, który Ci ufa.
19Do Marty i Marii przyszło też wielu z Żydów, aby je mogli pocieszać odnośnie brata.20Więc Marta, gdy usłyszała, że Jezus idzie, wyszła naprzeciw niego, a Maria siedziała w domu.21I Marta powiedziała do Jezusa: Panie, gdybyś tu był, nie umarłby mój brat.22Ale teraz wiem, że jak daleko byś poprosił Boga Bóg ci da.23Mówi jej Jezus: Twój brat wstanie.24Mówi mu Marta: Wiem, że wstanie przy powstaniu w terminie ostatecznym.25Powiedział jej Jezus: Ja jestem powstanie i życie; kto wierzy względem mnie, choćby i umarł ożyje.26A każdy, kto żyje i wierzy względem mnie nie umrze na wieczność. Wierzysz temu?27Mówi mu: Tak, Panie; ja uwierzyłam, że ty jesteś Chrystus, Syn Boga, który przychodzi na świat.
16Więc Mojżesz to uczynił; tak, jak mu przykazał WIEKUISTY tak uczynił.17Zatem pierwszego miesiąca, drugiego roku, pierwszego dnia tego miesiąca stało się, że został wystawiony Przybytek.18Mojżesz postawił Przybytek położył jego podsłupia, postawił bale, założył poprzeczki oraz ustawił jego słupy.19I rozpostarł namiot nad Przybytkiem oraz z wierzchu położył na nim pokrowiec namiotu; tak, jak WIEKUISTY przykazał Mojżeszowi.20Także wziął oraz włożył do arki świadectwo, założył drążki u arki, a z wierzchu położył na arkę wieko.21Potem wniósł arkę do Przybytku, zawiesił zasłaniającą zasłonę i zasłonił Arkę Świadectwa tak, jak WIEKUISTY przykazał Mojżeszowi.…Pominięto wersety 22–3334Wtedy Przybytek Zboru okrył obłok i Przybytek napełnił majestat WIEKUISTEGO.35Zatem Mojżesz nie mógł wejść do Przybytku, bo leżał na nim obłok i Przybytek napełniał majestat WIEKUISTEGO.36A gdy obłok się wznosił znad Przybytku, synowie Israela wyruszali na wszystkie swoje marsze.37Zaś gdy obłok się nie podnosił, to nie wyruszali, aż do dnia jego wzniesienia.38Gdyż na oczach całego domu israelskiego, we wszystkich ich marszach, obłok WIEKUISTEGO był nad Przybytkiem dniem, a ogień był nad nim podczas nocy.
Także powiedział: Pewien człowiek miał dwóch synów; zaś młodszy z nich powiedział ojcu: Ojcze, daj mi przypadającą część mienia. Więc rozdzielił im środki do życia. A po niewielu dniach, młodszy syn zabrał wszystko, odjechał do dalekiej krainy oraz żyjąc rozrzutnie, rozproszył tam swoje mienie. A kiedy wszystko wydał, w tej krainie powstał wielki głód, zaś on zaczął cierpieć niedostatek. Więc wyruszył i przystał do jednego obywatela tej krainy; a on go posłał do swojej posiadłości, aby pasł świnie. Pragnął też napełnić swój brzuch owocami drzewa świętojańskiego, które jadły świnie, ale nikt mu tego nie dawał. Zaś kiedy przyszedł do siebie, powiedział: Ilu najemników mojego ojca ma w obfitości chleby, a ja tu ginę z głodu. Wstanę, wyruszę do mego ojca i mu powiem: Ojcze, zawiniłem względem Nieba i wobec ciebie. Już nie jestem godny, aby zostać nazwany twoim synem; uczyń mnie jak jednego z twoich najemników. Więc wstał i poszedł do swojego ojca. A gdy on był jeszcze daleko oddalony, ujrzał go jego ojciec, ulitował się, podbiegł, padł na jego szyję oraz go ucałował. Zaś syn mu powiedział: Ojcze, zawiniłem względem Nieba i wobec ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. A ojciec powiedział do swoich sług: Wynieście najprzedniejszą szatę i go ubierzcie; dajcie sygnet na jego rękę oraz sandały na nogi. Przyprowadźcie też tłuste cielę, zabijcie, i jedząc bądźmy weseli; bowiem ten mój syn był umarły a ożył, był zaginiony a się znalazł. Zatem zaczęli się weselić. Zaś jego starszy syn był na polu. A gdy przychodząc, zbliżył się do domu, usłyszał muzykę oraz tańce. Więc przywołał jednego ze sług i pytał, co by to mogło się dziać. Zaś on mu powiedział: Twój brat jest obecny, a twój ojciec zabił tłuste cielę, bo go zdrowo myślącym odzyskał. Zatem się rozgniewał i nie chciał wejść, choć jego ojciec wyszedł oraz go wzywał. A on odpowiadając, rzekł ojcu: Oto tak wiele lat ci służę i nigdy nie zlekceważyłem twojego przykazania, a nie dałeś mi nigdy kozła, abym się weselił z moimi przyjaciółmi. Ale kiedy przyszedł ten twój syn, który przeżarł z prostytutkami twoje środki do życia, zabiłeś mu tłuste cielę. A on mu powiedział: Synu, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko moje jest twoje. Ale należało się uweselić i uradować, bo ten twój brat był umarły a ożył, był zaginiony a został znaleziony.