← Hi 8Rozdział 9 z 42Hi 10 →Wybrano: Hi 9,1-16♡ UlubioneZaznacz wszystkoKolekcje+ Do dalszego studium+ Utwórz kolekcję✎ Notatka⧉ Kopiuj ref. 1Zatem Ijob odparł, mówiąc:2Zaiste, ja wiem, że tak jest – bo jak człowiek ma być pełny sprawiedliwości wobec Boga?3Gdyby zechciał toczyć z Nim spór, nie zdoła Mu odpowiedzieć na jedno z tysiąca pytań.4Temu, który jest wszechmądrej myśli oraz przemożnej potęgi. Kto kiedy Mu się sprzeciwił, a potem wyszedł nietknięty?5Jemu, który przesuwa góry, przewracając je w swoim gniewie;6który ze swego miejsca wstrząsa ziemią, tak, że drżą jej filary;7który rozkazuje słońcu, by nie świeciło, a gwiazdy kładzie pod pieczęć;8który sam, Jeden, rozpościera niebiosa i kroczy po wzdętych falach morza;9który stworzył Wielką Niedźwiedzicę, Oriona, plejady oraz tajniki południa;10który czyni wielkie i niezbadane rzeczy, oraz dziwy, które nie mają liczby.11Oto przechodzi obok mnie, a Go nie widzę; idzie, a tego nie zauważam.12Gdy porywa – któż Go powstrzyma? Kto Mu powie: Co czynisz?13Bóg nie powstrzymuje swojego gniewu przed Nim ukorzyli się pomocnicy Rahaba.14Jakże ja zdołam Mu odpowiedzieć, czy wobec Niego dobrać słowa.15Jemu choćbym miał słuszność – nie wolno odpowiedzieć, więc Tego, co mnie potępia, muszę błagać o miłosierdzie.16Gdybym Go wzywał oraz gdyby mi odpowiedział – jeszcze nie uwierzyłbym, że wysłucha mojego głosu.17Raczej rozsrożyłby się na mnie w burzy i bez przyczyny mnożył me rany.18Nie dopuścił abym odetchnął, lecz nasycił mnie gorzkim bólem.19Gdybym się udał do siły – oto On mocniejszy; a jeżeli do sądu – kto mnie z Nim sprowadzina rozprawę?20Choćbym miał słuszność – moje własne usta musiałyby mnie potępić, i choćbym się czynił niewinnym – jednak On wykazałby mi przewrotność.21Ja jestem niewinny! Co mi po moim życiu? Gardzę moim istnieniem!22Wszystko mi jedno, dlatego to wypowiadam: On zgładza zarówno pobożnego, jak i niegodziwego.23Gdy Jego bicz nagle zabija, jeszcze urąga rozpaczy niewinnych.24Ziemia jest wydana w moc niegodziwych, wzrok jej sędziów też się zakrywa; jeśli On tego nie sprawia – to któż inny?25Lecz moje dni przeminęły chyżej niż goniec, przeleciały i nie doznały szczęścia.26Przemknęły jak czółna z trzciny; niby orzeł, co spuszcza się do żeru.27Kiedy sobie pomyślę: Zapomnę o moim żalu, zaniecham mojej niechęci oraz spojrzę pogodnie.28Wtedy lękam się wszystkich utrapień; bowiem wiem, że mi nie przepuści.29Ja, przecież ja muszę być niegodziwym! Czemu jeszcze na próżno się wysilać?30Choćbym się wykąpał w śnieżnej wodzie i moje ręce mył ługiem –31to byś jednak zanurzył mnie w kałuży i brzydziły by się mnie moje szaty.32Gdyż On nie jest jak ja – człowiekiem, abym Mu mógł odpowiedzieć, byśmy razem stanęli do sądu.33Nie ma między nami rozjemcy, co by rękę położył na nas obu.34Niech odejmie ode mnie swój bat i niech mnie nie trwoży Jego groza.35Wtedy potrafię mówić, nie obawiając się Go – gdyż nie czuję się takim u siebie.